Wybierz miasto
Sport Logowanie / Rejestracja
Znajdujesz się w ogólnopolskim wydaniu.

Nie dla Niemców w reprezentacji Polski!

2011-08-10

Znany schemat: koleś ma na oku dwie dziewczyny - jedną ładną i drugą brzydką. Tę drugą ma na wyciągnięcie ręki, więc w ogóle się o nią nie stara - wie, że cokolwiek by się nie stało, ona będzie na niego czekać i będzie wdzięczna losowi za to, że może z nim być (i że w ogóle z kimś jest).

Do ładnej gość robi podchody, zaczepia ją na imprezach, pierwszy się do niej odzywa przez SMS i Facebooka. Dziewczynie robi się miło, bo każdemu jest miło, gdy ktoś się nim interesuje, więc początkowo jest zainteresowana bliższą znajomością. Przychodzi jednak w końcu ten moment, że wyraźnie daje kolesiowi do zrozumienia, iż nagą kobietę to może sobie zobaczyć tylko w JPG, bo ona z miejsca może mieć pięciu innych fajniejszych facetów. Gościu jak niepyszny wraca, skąd przyszedł i uderza do brzydkiej, czy przypadkiem nikogo sobie nie znalazła i czy nie mogliby razem spróbować, bo przecież on w sumie nigdy niczego nie wykluczał, dopiero teraz zrozumiał i inne tego typu bzdury. Brzydka cieszy się jak oszalała i ta radość przesłania jej podstawowe pojęcie - "szacunek do samego siebie". Prawdziwa kobieta powinna bowiem w takiej sytuacji pokazać jedynie takiemu typkowi, gdzie są drzwi. Nie chciałeś mnie wtedy, nie będziesz miał mnie teraz. Albo rybka, albo pipka, jak powiedział Hamlet.

Co to ma wspólnego z piłką nożną i reprezentacją Polski? Ano to, że nasza kadra to w tej chwili właśnie taka brzydka dziewczyna, której nikt nie chce i która czepia się nawet największych piłkarskich oferm, byle miałyby obcy paszport i polskie korzenie. A jak już się któregoś czepi, to nie widzi, jak bardzo się ośmiesza. Mieliśmy już w polskiej jedenastce Nigeryjczyka i Brzylijczyka, ale pomimo tego, że byli oni przypadkami ekstremalnymi i z Polską mieli tyle wspólnego, że po prostu tutaj przygnała ich profesjonalna kariera, to odczuwali wdzięczność, że mogli zagrać w naszych narodowych barwach. To ekstraklasa ich wypromowała, więc mieli jakiś dług wobec Polski, który postanowili spłacić grą w naszych barwach. Trochę to zatuszowało skandal, którym było ich sprowadzenie, ale nie zmienia to faktu, że Olisadebe i Roger powinni grać w reprezentacjach swoich krajów. Nie łapiecie się? Grajcie lepiej! Eugen Polanski jest przypadkiem zupełnie wyjątkowym. Piłkarz ten podkreślał wcześniej wielokrotnie, że pomimo polskiego pochodzenia, nie czuje związku z krajem, w którym się urodził i uważa się za Niemca. Mało tego, wcześniejsze próby namawiania go do gry w polskiej reprezentacji od razu kwitował stanowczym "nein". Nie było tu dyplomacji w stylu "nie myślałem o tym wcześniej, muszę się zastanowić" czy "to poważna decyzja, potrzebuję trochę czasu". Polanski liczył na grę w kadrze niemieckiej, a gdy okazało się, że może tam co najwyżej rozstawiać pachołki na treningach, zaczął się łasić do nas. Pewnie spojrzał w kalendarz na 2012 rok i zobaczył, gdzie w czerwcu odbywają się Mistrzostwa Europy. Prosty proces myślowy - zaraz, zaraz, Polska na pewno gra na tych mistrzostwach, a skoro oni tak bardzo mnie chcą, to może się uda! A my (a właściwie Franciszek Smuda, o którego niekompetencji można pisać już grube tomy) bierzemy go z pocałowaniem ręki. Jak ta brzydka dziewczyna.

Polanski zapałał miłością do Polski tylko dlatego, gdy zorientował się, jak bardzo może się na niej wypromować - tu nie ma się co oszukiwać. Co więcej, wciąż było go stać na to, żeby powiedzieć, że jeśli nie otrzyma powołania do naszej kadry, to w meczu Polska-Niemcy będzie kibicował naszym zachodnim sąsiadom. Bez rozdarcia, bez udawania, że cokolwiek go łączy z Polską. Jego nagłe uczucia do nas to czysty biznes. Polanski nie zaczął nagle oglądać "M jak miłość", słuchać Michała Wiśniewskiego i jeść schabowego. Co więcej, piłkarz ten nie czuje żadnej dumy, że może reprezentować jakiekolwiek narodowe barwy. To farbowany lis, który łatwo odrzucił swój prawdziwy kraj i równie łatwo przyjdzie mu odrzucić drugi, gdy zorientuje się, że już osiągnął swój cel. To niewiarygodne, ale ciągnęliśmy takiego Polanskiego na siłę do reprezentacji, mimo iż on się przed się nią wzbraniał przed nią jak mógł, aż go w końcu dociagnęliśmy. I stało się, dziś w meczu z Gruzją w koszulce z białym orłem zadebiutuje facet, który wcale nie chciał jej nosić i który przez całą karierę wyraźnie dawał do zrozumienia, że nie jest nią zainteresowany. Jedynym zadowolonym ze wszystkiego jest Smuda, bo może dzięki temu Polanskiemu, który nie łapał się do szerokiej kadry Niemiec, nie skompromitujemy się na Euro. Ale w sumie nie powinno nikogo dziwić, że tak bardzo chciał go mieć u siebie. W końcu mówią obaj mówią po polsku tak samo dobrze.

Jerzy Ślusarski
(jerzy.slusarski@dlastudenta.pl)

Ciekawe artykuły
Dodaj do:
  • Wykop
  • Flaker
  • Elefanta
  • Gwar
  • Delicious
  • Facebook
  • StumbleUpon
  • Technorati
  • Google
  • Yahoo
Komentarzedodaj komentarz

Redakcja dlaStudenta.pl nie ponosi odpowiedzialności za wypowiedzi Internautów opublikowane na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do redagowania, skracania bądź usuwania komentarzy zawierających treści zabronione przez prawo, uznawane za obraźliwie lub naruszające zasady współżycia społecznego.

Zobacz wszystkie wypowiedzi
FB dlaMaturzysty.pl reklama